WITAJCIE NA NASZEJ FARMIE!
_edited.png)
Jak to wszystko się zaczęło?
Wiele wspaniałych historii zaczyna się zupełnie z przypadku! Tak było i u nas!
Małe, wielkiego początki!
Wspomnieliśmy już, że wszystko zaczęło się
od ozdobnych kurek, które pojawiły się
w przydomowej zagrodzie.
No i co tu dużo mówić! Później sprawy nabrały takiego rozpędu, że ciężko było nas powstrzymać!
Pojawiły się z czasem kolejne gatunki kur a wraz z nimi obserwowaliśmy ich przedziwne zachowania i zwyczaje.


Pierwszy dedykowany kurnik.
Szybko stało się jasne, że nasze zwierzęta zasługują na najlepsze warunki. Konieczne było więc postawienie solidnego całorocznego kurnika w którym nasze podopieczne będą miały zapewnione wszelkie wygody!
Ale będą jaja, jak kury zaczną składać jajka!
No i były! Po kilku dniach od przeprowadzki
do nowego miejsca i zakwaterowaniu naszych kurek w kurniku pojawiło się ono!
PIERWSZE JAJKO w Zbychowskiej Kurce (ciężko powiedzieć, czy akurat to, które trzymam
na zdjęciu, bo w gnieździe były trzy, ale takiej okazji nie mogliśmy przegapić)!


Kury to dopiero początek!
Kiedy zdobyliśmy tajniki dobrej hodowli
i pielęgnacji kur szybko stało się jasne, że na tym nie poprzestaniemy. 11 lipca 2024 roku pojawiły się u nas pierwsze kozy. Szombi
i Bombi (będące nawiązaniem do ciągnącej się w naszej rodzinie anegdotki). Pojawiły się u nas tak samo nagle jak ich mniejsze koleżanki, gdzie zamieszkały? W koźlarni, którą możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu na tej stronie! Obie Panie były
z początku bardzo nieufne i dopiero po wielu tygodniach ciężkiej pracy nad zaufaniem, przyzwyczaiły się do nas na tyle, że zaczęły same przychodzić na głaskanie i prosić
o smaczki.
Kiedy hobby staje się drugą pracą!
Szybko stało się jasne, że potrzebujemy więcej miejsca, bo nie będziemy w stanie pomieścić wszystkiego na jednej działce.
I tu rozpoczyna się historia właściwa ZBYCHOWSKIEJ KURKI, która obecnie znajduje się nad jeziorem Wyspowo.


Wybieg dla naszych modelek!
Kiedy prace dobiegły końca i w końcu mogliśmy przeprowadzić nasze zwierzęta na wybieg, kury były zachwycone metrażem, który został im udostępniony! Szybko jednak zdaliśmy sobie sprawę, że takiego potencjału nie można zmarnować i trzeba maksymalnie wykorzystać teren jaki mamy do dyspozycji.
Sprowadziliśmy tam też kozy!
W drugiej części naszej zagrody powstało idealne miejsce na stworzenie koźlarni, w której mogłyby przebywać nasze milusińskie. Szybko okazało się, że trawa na tego typu wypasie naprawdę bardzo im smakuje. Kozy nauczone interakcji z człowiekiem bardzo chętnie podchodziły i dały się głaskać, a nie ma dla nich nic lepszego niż szczotkowanie!


Pierwsze warsztaty!
Widząc jak nasze zwierzęta reagują na bliskość z człowiekiem podjęliśmy decyzję o organizacji pierwszych warsztatów na terenie Zbychowskiej Kurki i był to strzał w dziesiątkę. Dzieciaki i opiekunowie docenili naszego capa Tadeusza i jego partnerkę Klarę, którzy stali się ulubieńcami warsztatów, jeśli chodzi o Kury, najbardziej towarzyskie z nich, czyli Fela i Hela zostały oficjalnymi modelkami w sesji zdjęciowej.
Wciąż idziemy do przodu!
Nie mamy zamiaru osiąść na laurach, i choć historię tu przedstawioną i tak mocno uprościliśmy i skróciliśmy to jednego możecie być pewni! To jeszcze nie koniec naszej przygody
i będzie ona miała ciąg dalszy!
I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od kilkunastu ozdobnych kur...


Wsparcie bliskich!
Na pomoc ruszyła nam nasz rodzina i nie możemy ich tutaj pominąć!
Dziękujemy tym, którzy pomogli przy organizacji, pracach i drobnych naprawach, które na przestrzeni lat trzeba było wykonać na naszej, już nie tak małej farmie!
Gosia, Artur, Tata i ciocia Krysia to nasi prawdziwi bohaterowie na których zawsze możemy liczyć! Dobrze wiedzieć, że mamy
tak wspaniałych ludzi u swego boku!
DZIĘKUJEMY! <3